Powieści Lehane’a nigdy nie są „tylko” kryminałami i nie inaczej jest tym razem. Niezwykła zagadka zniknięcia czteroletniej Amandy zmienia się niepostrzeżenie w pasjonujące studium na temat znikania dzieci w ogóle: porywanych, zabijanych, uciekających z domu. W Ameryce notuje się rocznie tysiące takich przypadków. Jakie są powody i sposoby? Dlaczego do kidnapingu przyznają się ludzie, którzy... tego nie zrobili? Wszystko wskazuje, że tytułowa Amanda została uprowadzona przez dilerów narkotyków, których okradła jej beztroska matka. Propozycja wymiany pieniędzy na dziecko okazuje się zasadzką. Dilerzy zostają zabici, a po małej Amandzie nadal ani śladu. Sprawa utyka w martwym punkcie na długie miesiące... Zdumiewająca, iście szatańska intryga trzyma w napięciu do ostatniej strony, ale tak naprawdę jest pretekstem do opowieści o naturze Dobra i Zła. Poza grupką zwyrodnialców, większość z nas czyni zło nie z powodu defektu charakteru, lecz życiowych okoliczności jak skutki wychowania czy strach. „Jesteśmy oślizgłymi istotami, a naszymi odruchami rządzą najrozmaitsze impulsy, których wiele jest niezrozumiałych nawet dla nas samych” – przypomina Lehane, mając na myśli także policjantów, nie zawsze broniących sprawiedliwości, która w dodatku bywa względna. „Gdzie jesteś, Amando?” to bowiem także poruszająca rzecz o niedoskonałości prawa, bo „czasem robimy rzeczy słuszne, które by się w sądzie nie obroniły i które nie wytrzymałyby krytyki społeczeństwa”. W taki właśnie sposób, na granicy prawa karnego, lecz w zgodzie z moralnym, postępują Patrick Kenzie i Angela Gennaro – para w życiu i w pracy detektywistycznej, działająca w Bostonie i znana z innych powieści Lehane’a.
"Z moich wcześniejszych doświadczeń z kobietami wynikało, że kiedy jest się z nimi bardzo blisko, to pierwszą rzeczą, którą się po jakimś czasie przestaje dostrzegać, jest ich uroda. Na poziomie intelektualnym wiesz, że ta kobieta ją ma, ale twoja emocjonalna zdolność popadania w zachwyt, zdumienie i oszołomienie maleje"
Dodał: shczooreczek
Dodano: 28 XI 2009 (ponad 15 lat temu)
Ja jestem maniaczką języków obcych. Dobrze. Ale to nie znaczy, że lubię, jak w polskim przekładzie danej książki występują anglojęzyczne określenia, bo to albo znaczy, że tłumacz jest leniwy, albo nie wiem naprawdę.
No bo co to jest w ogóle za wyraż...
Możesz dodawać nowe lub edytować istniejące tagi opisujące książkę. Pamiętaj tylko, że tagi powinny być pisane małymi literami oraz być dodawane pojedynczo: