GDY GRUPA PRZYJACIÓŁ SPOTYKA SIĘ W OPUSZCZONYM SCHRONISKU WŚRÓD GÓRSKICH SZCZYTÓW, ROZPOCZYNA SIĘ MORDERCZA GRA.
MROŻĄCY KREW W ŻYŁACH THRILLER, W KTÓRYM OŚRODEK W ALPACH STAJE SIĘ PRAWDZIWYM ESCAPE ROOMEM.
NIKT SIĘ STĄD NIE WYDOSTANIE, DOPÓKI NIE ROZWIĄŻE ZAGADKI. A NAWET JEŚLI MU SIĘ UDA, NIE WIADOMO, CZY PRZEŻYJE.
Gdy Milla otrzymuje zaproszenie na spotkanie grupy dawnych przyjaciół w ośrodku narciarskim, który był świadkiem szczytu jej kariery, nie może sobie odmówić wyjazdu. Zwłaszcza że zaproszenie wysłał ktoś szczególnie dla niej ważny.
Curtis, Dale, Heather, Brent – minęła dekada, odkąd Milla ich widziała. I tyle samo czasu, od kiedy podczas elitarnych zawodów snowboardowych Saskia, jedna z nich, zniknęła bez śladu.
Cała piątka spodziewa się kameralnego weekendu wysoko w górach, ale kiedy tylko przekraczają próg schroniska, znikają ich telefony, a kolejka górska przestaje działać. Zamiast ognia w kominku czeka na nich instrukcja gry, która spowoduje, że odkryją swoje sekrety. I tajemnicę tego, co naprawdę wydarzyło się w dniu zawodów…
Nie wiadomo, kto zorganizował to spotkanie, ale odnalezienie tej osoby staje się kwestią życia i śmierci. Tym bardziej, że zbliża się zamieć, która wkrótce odetnie im drogę ucieczki.
W opuszczonym schronisku pod alpejskim lodowcem sekrety z przeszłości wyjdą wreszcie na jaw… [edytuj opis]
"Rozgrywka" między mną, a tą powieścią trwała długo. Początek obiecywał dużo, klimat był mroźny, duszny i tajemniczy. Fabuła ciekawa, oparta na rywalizacji snowbordzistów, była bardzo oryginalna i świeża. Wszystko miało znamiona klasycznego kryminału, gdzie grupa ludzi podejrzewa siebie nawzajem, a my zachodzimy w głowę - kto nas oszukuje? Ale ta sama paczka znajomych zamiast na podejrzeniach, skupiła się na czymś totalnie niepotrzebnym.
Przeczytałam już parę opinii na "nie", kilka na "tak", ale do tej pory nie jestem w stanie stwierdzić, do której drużyny należę. Początek był dobry, ciekawy i mocno wciagający. Powoli, stopniowo wchodziłam w tą zagmatwaną sytuację, dobrze i przyjemnie mi się czytało, aż na jaw wyszły ... romanse. I to nie jeden czy dwa, aż dziwne i poskręcane relacje tych kilkorga bohaterów zaczęły mi się dłużyć. Cała ta otoczka obyczajowości i skandalu, zabiła całe napięcie, a końcówka była ogromnie wymęczona. Wygląda na to, że w pewnym momencie autorce skończyły się pomysły, więc sięgła po ten najprostszy - sportową rywalizację i zazdrość.
Według mnie jest to bardzo przeciętny kryminał, może śnieg i snowbordziści, zbytnie ambicje i wątek opuszczonego schroniska do mnie po prostu nie trafił? Ale za to świetnie wygląda z tymi czerwonymi stronami i zimową wklejką.