"Zamek duchów" czyta się jak dosyć ciekawą powieść przygodową.
Jednak w żadnym stopniu nie powala stylem, nie ma mowy o pisarskim kunszcie.
Może to wina tłumaczki, jednak mam wrażenie że dla Margit Sandemo, liczyła się ilość nie jakość.
Autorka ma na koncie sto czterdzieści książek.
Dialogi stoją na niskim poziomie, w związku z czym nie uwypuklają cech żadnej z postaci.
Opisy zdarzeń są ogólne i pobieżne, tak jakby to była kronika.
Przez co tempo akcji jest szybkie.
Część zdarzeń jest sprzeczna z logiką.
Akcja toczy się w XVI-wiecznej Danii.
W siódmym tomie Sagi o Ludziach Lodu, opisywane są losy Tancreda i Jessici.
Ich wielkiej miłości i przeciwności jakie ma pokonać.
Zarysowana jest sytuacja polityczna Danii.
Nasi protagoniści są mimowolnie uwikłani w politykę.
Mimo wielu mankamentów, powieść czyta się szybko, ponieważ wciąga.
"Dla kogoś, kogo kocha się tak bardzo, człowiek jest zdolny uczynić to, co wydaje się nieprawdopodobne."
Tytuł oryginalny: Spökslottet
Język oryginalny: norweski
Rok pierw. wyd.: 1982
Rok pierw. wyd. pl.: 1992
stron: 237
Opis
Któregoś dnia, w trakcie leśnej wędrówki, młody Tancred Paladin spotkał niezwykle czymś przestraszoną, uroczą dziewczynę i zakochał się od pierwszego wejrzenia. Gdy potem próbował ją odszukać, dotarł do przedziwnego zamku. Okazało się jednak, że zamek ten nie istnieje, a jeg...