Lubisz powieści pisane prostym, dziennikarskim stylem? Interesujesz się historią i z chęcią przeczytałbyś o funkcjonariuszach ZOMO? Cenisz sobie wątki detektywistyczne i zaskakujące zwroty akcji? Nominowana do Nagrody Literackiej Europy Środkowej "Angelus" "Ściema" Piotra Bojarskiego, to książka idealna dla Ciebie!
Tajemnicza śmierć studenta na przystanku autobusowym. Podejrzani - czterej funkcjonariusze ZOMO. Na skutek procesu sądowego, mężczyźni zostali uznani za niewinnych. Patryk Chromy, dziennikarz śledczy, postanawia wrócić do tego wydarzenia sprzed 28 lat i zrozumieć, co tak naprawdę wydarzyło się tamtego dnia.
"Ściema" to jedna z tych historii, które czyta się z zapartym tchem. Gdy rozpoczyna się lekturę - świat znika. Nie ma nic wokół, tylko książka i zafascynowany nią czytelnik. Pożar, katastrofa kolejowa czy walący się budynek - nic nie byłoby w stanie oderwać mnie od powieści Bojarskiego. O ile na początku powieści dawałam radę oprzeć się kuszącemu stylowi pisania i stopniowo budowanemu napięciu, to nim się obejrzałam - wpadłam w sidła.
Bojarski bardzo rzetelnie pokazuje wszystkie wady i zalety pracy dziennikarza śledczego, podkreślając jak wielką rolę odgrywa w tej pracy zwykłe szczęście. Pisanie reportażu nie jest zadaniem łatwym i przyjemnym. Patryk Chromy musi odnaleźć wszystkich świadków wydarzeń ze stanu wojennego, a także odpowiednio ich podejść w rozmowie. Przecież nie chciałby zostać zaatakowanym przez kilku kumpli jednego z zomowców, prawda?
Największym plusem "Ściemy" jest niezwykle interesująca fabuła. To nie jest powieść detektywistyczna, w której pojawia się miejsce na kilka wątków, przez co śledcze poczynania bohaterów wydają się być niezbyt ciekawe. Bojarski skupia się tylko na jednym wątku - opisywaniu wydarzeń z przeszłości. Oczami głównego bohatera krok po kroku docieramy do rozwiązania zagadki. Nie jest to w żaden sposób przymuszone, jesteśmy autentycznie ciekawi rozwiązania tajemnicy. Niecierpliwie czytamy kolejne strony, by jak najszybciej poznać zakończenie, którego w żadnym stopniu nie możemy przewidzieć. Bojarski w mistrzowski sposób gra z czytelnikiem, zaskakując go i zwodząc.
Po morzu książek, w których odnajdywałam jakieś, nawet drobne niedociągnięcia, wreszcie trafiłam na taką, do której nie jestem w stanie się przyczepić. "Ściema" Piotra Bojarskiego to jedna z nielicznych powieści, w których nie potrafię doszukać się żadnych wad. Jestem pewna, że Wam się spodoba i trzymam kciuki za Bojarskiego. "Ściema" zdecydowanie zasługuje na wygraną. Polecam!
Więcej moich recenzji na:
https://zaczytana28.wordpress.com/
http://www.begoodart.com/